Kampania z wątpliwościami – jaki pan taki kram

Kampania z wątpliwościami – jaki pan taki kram

Na miejskim majątku pasie się kampania Beaty Klimek. Urzędowe billboardy wylepiono wyborczą propagandą. Głupią, dodajmy bez żenady.

Bezwstyd to także cecha tego propagandowego wzdęcia, na które żaden gazpertin nie pomoże. Ciekawe jak czuje się wieloletni prezes Zieleni Miejskiej (spółka „basenowa”) gdy widzi paskudny, brudny step robiący za tło do cudownego cacka, którym zresztą rządzi dalej. Jak czuje się exprezydent Torzyński pląsający dziś przed prezydent Klimek, gdy widzi, że jego projekty mieszkaniowe są dziś zbywane plakatowym pustym polem?
Z plakatów wynika jasno, że przed rokiem 2014 2014 w mieście nie działo się kompletnie nic wartego uwagi. Skąd zatem na sldowsko-przyjaznych listach tylu luminarzy poprzednich kadencji? Nie wstydzą się, czy wręcz przeciwnie chcą teraz wszystko naprawiać? Tak czy owaka ich kwalifikacja dla zajmowania miejsc w radzie jest co najmniej wątpliwa. Bowiem albo wcześniej błyszczeli nieróbstwem i niekompetencją, albo i wtedy i teraz są grupką zdziecinniałych naiwniaków, którzy dla dumnego miana radnego gotowi są znieść każde upokorzenie.
Ale owe cechy otoczenia KOŃCZĄCEJ swą załosną kadencję nieszczęsnej prezydent Klimek nie są największym problemem.
Problemem jest nieczysta gra jaką owo towarzystwo toczy z mieszkańcami. Z poprzedniej kadencji zostały jeszcze miejsca pod wyklejanie miejskich plakatów. Wcześniej służyły do komunikacji z mieszkańcami, udostępniano je do promocji różnych ważnych wydarzeń, choćby kulturalnych. W tej kadencji służyły już prawie wyłącznie zakłamanej propagandzie.
Szczyt jednak osiągnięto w kampanii wyborczej. Na miejskich plakatach pojawił się przekaz literalnie odzwierciadlający facebookowy profil otwarcie agitujący za Beatą Klimek. Pomijam już fakt, że przekaz na owych plakatach jest mocno wątpliwy, że obraża – jako się rzekło – exprezydenta i kolegę z listy. Takie zaprzęganie miejskiego mienia do kampanii wyborczej – choć zapewne prawnie nieskategoryzowane – jest moralnie mocno wątpliwe. Cóż, słowo moralność w żaden sposób nie pasuje. Ani do nieszczęsnej prezydent, ani do jej przedziwnego otoczenia.

Karuzela wpisów