Wiem, że powinienem…

Wiem, że powinienem…

Wiem, że liczba przyzwoitych ludzi obrażonych przez tego kogoś dawno już przekroczyła masę krytyczną. Wiem, że ta kloaka ma wciąż sporo wielbicieli, chętnie babrzących się w produkowanych przez pióro owej persony ekskrementach.
Jednak nie, nic nie napiszę, nie będę mu podbijał bębenka, zwiększał klikalności. Na koniec wyrażę tylko zdziwienie, że ów „polskojęzyczny” twór jest półoficjalnym organem miejskiej władzy.
Cóż, jaki pan taki kram.

Karuzela wpisów