Pięć dni z głową w Piaskach.

Pięć dni z głową w Piaskach.

Od 11. do 16. marca Urząd milczał w sprawie skażenia zbiornika Piaski Szczygliczka. Gdy już się odezwał, ustami swego rzecznika poinformował mieszkańców Ostrowa, że za nic nie odpowiada. Nikt jakoś nie przypomniał rzecznikowi, że to Urząd dysponuje Strażą Miejską, to Urząd ma Miejski Zakład Zieleni, który na Piaskach gospodarzy, to Urząd wreszcie odpowiada za to co w mieście się dzieje. A Urząd milczał, bo chce się mieszkańcom kojarzyć tylko z sukcesami. Nawet gdy są tak wątpliwe jak odpłatne wyróżnienia.

Urząd milczał, nie chcąc być w żaden sposób kojarzony z kryzysem. To oczywiste działanie z podręcznika PR, gorzej na tym wyszli mieszkańcy. Ale cóż oni mogą obchodzić zajętego zapewnianiem kolejnej kadencji rzecznika?
Sprawę opisały bodaj wszystkie lokalne media, komentowali czytelnicy, natomiast milczały władze miasta. Przez 5 dni. Zwykle w takich przypadkach, jeśli chodzi o tak ważne dla mieszkańców zdarzenia, miejscowe władze zabierają głos, uspokajając, przedstawiając stan faktyczny czy też dalsze działania w sprawie.
Służby zaczęły działania – pobrano próbki wody oraz co w takich przypadkach jest z pewnością zaskoczeniem po krótkim czasie wykryto sprawcę- firmę spod Ostrowa, która za pośrednictwem Rowu Franklinowskiego wpuściła do zbiornika ścieki wypompowane z przydomowych szamb.
Urzędowa cisza skończyła się, gdy sprawę na swym facebookowym profilu poruszył radny Andrzej Kornaszewski. Polemikę z radnym rozpoczął pracownik biura prasowego. Zaczął od konstatacji, że od początku kadencji radny, każdym najmniejszym niepowodzeniem, które ma miejsce w naszym mieście obarcza urząd i prezydenta. I że robi to zgodnie z jakimiś wytycznymi. W trakcie tej polemiki ów pracownik podał więcej konkretnych informacji, niż zamieszczono na stronie UM, że jednocześnie oświadczył, iż polemikę prowadzi nie jako urzędnik, a jako osoba prywatna, a w dodatku robił to w godzinach pracy.




W czwartek rano na stronie Urzędu Miejskiego pojawił się materiał z którego wynikało, że w poniedziałek 13 do UM wpłynęło zawiadomienie z MZZ o zanieczyszczeniu, że tego samego dnia Wydział Ochrony Środowiska skontrolował jedną z firm, która wywozi nieczystości, że część materiału dowodowego została zatrzymana przez policje. (ani słowa co z resztą materiału, czy coś stwierdzono…) potem następowało pouczenie czytelników o tym co mówi prawo w takich przypadkach, a na koniec opisano zabiegi przeprowadzone przez prof. Podsiadłowskiego z Poznania, który tu cytat: Przeprowadził działania neutralizujące i natleniające na zbiorniku Piaski Szczygliczka. Wszystko po to, aby oczyścić wodę przed startem kąpieliska w sezonie letnim.
Dalej opisano szczegółowo co do tej wody dodano ile kosztował zabieg (20 tys.) i że takie zabiegi jeszcze trzeba będzie przeprowadzić cztery razy. Słowem że koszt neutralizacji ścieków w zbiorniku wyniesie 100 tys. zł.
Na koniec zacytowano kuriozalną wypowiedź prezesa MZZ Wojciecha Białasa, w której czytamy, że wszystko wskazuje na to, iż przeprowadzone zabiegi odniosły skutek i kąpielisko w okresie letnim będzie mogło funkcjonować. No to zabiegi odniosły skutek czy nie? Jeśli tak to po co kolejne cztery za 80 tys. zł?
To jak zareagował Urząd świadczy o prymacie propagandy nad wszystkimi innymi działaniami. Lepiej wdawać się w prywatne polemiki na portalach społecznościowych niże przygotować rzetelną i w miarę szybką informację dla mieszkańców. To, że taka OFICJALNA informacja powinna się ukazać jest oczywiste, zwłaszcza dla prezydenta, który przecież od początku kadencji deklaruje transparentność w działaniu.

Karuzela wpisów