728 x 90

O czym szumią wierzby

O czym szumią wierzby

Ostrów wraz z powiatem mogą już od soboty znaleźć się w czerwonej strefie z najsurowszymi obostrzeniami. Kilka spółek miejskich przyniosło za ubiegły rok spore straty. Niemiłosiernie wlecze się nazywany mocno na wyrost rewitalizacją remont placu Rowińskiego i kawałka ulicy Kolejowej. Cieszy, że w tej trudnej sytuacji prezydent miasta znajduje 40 (słownie czterdzieści) minut by zajmować się jednym radnym.
Oto oświadczenie radnego Jakuba Paducha w tej sprawie:

Jestem zażenowany, że prezydent miasta w trudnej dla powiatu ostrowskiego sytuacji epidemicznej znalazła prawie godzinę, żeby powiedzieć o moim wniosku z 2018 r. do Urzędu Zamówień Publicznych i CBA o kontrolę przetargu na budowę ostrowskiej hali, który został potraktowany jako zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Moje zażenowanie jest o tyle większe, że Prokuratura Okręgowa w Sieradzu prawomocnie zakończyła to postępowanie około rok temu i przez ten rok Beata Klimek nie widziała potrzeby odniesienia się do sprawy.

Dzisiejszą konferencję prasową odbieram więc jako nieudolną próbę wszczęcia jakiejś nagonki na mnie albo dyskredytacji mojej działalności radnego, którą będę w niezmienionej formie kontynuował. Władze, w tym także władze Ostrowa muszą wiedzieć, że radni, a szczególnie radni opozycji bez względu na końcowy efekt patrzą im na ręce, zadają trudne pytania i informują o swoich wątpliwościach stosowne organy, jeśli uznają to za konieczne.

Jednocześnie czuję się uspokojony, że kończąc w 2019 r. postępowanie, Prokuratura Okręgowa w Sieradzu nie dopatrzyła się żadnych nieprawidłowości w sprawie przetargu na ostrowską halę.

Beata Klimek kolejny raz wykazuje dużą biegłość w wyszukiwaniu tematów zastępczych. Wszystko, byle nie rozmawiać o tym, co rzeczywiście trapi mieszkańców miasta. Modna nazwa briefing, wyćwiczona gestykulacja, dobrze dobrani słuchacze. Nikt nie zada pytań o ślimaczące się remonty, o centrum, gdzie coraz więcej pustych lokali ze złowrogim szyldem „do wynajęcia”. Wreszcie o smród na Staroprzygodzkiej czy straty miejskich spółek, w żaden zresztą sposób nie wpływające na faraońskie wynagrodzenia prezesów.
Lepiej gaworzyć o zeszłorocznym śniegu i atakować krytycznego radnego.

Nadred
ADMINISTRATOR
C_PROFILE