Chcę łączyć, nie dzielić

Chcę łączyć, nie dzielić

– Ma Pan 37 lat. Nie jest Pan zbyt młody, by objąć ster samorządu i zasiąść w fotelu prezydenta miasta?

– DG: Otóż nie. Okazuje się, że w historii Ostrowa największe zmiany i skoki w rozwoju – także gospodarczym – zachodziły wtedy, gdy Ostrowem rządzili młodzi ludzie. Mirosław Kruszyński gdy zostawał prezydentem miał 30 lat, Grzegorz Woźny 31 lat, Jerzy Świątek (pierwsza kadencja) – 36 lat, Radosław Torzyński tyle co ja – 37, Stefan Rowiński (burmistrz) i Jarosław Urbaniak – 44 lata. Wyjątkiem jest tu Jerzy Świątek (druga kadencja) i obecna prezydent Beata Klimek – objęli rządy późno, bo w wieku 53 i 52 lat. I rzeczywiście gospodarczych efektów ich rządów trudno się doszukać.

– Gospodarka jest najważniejsza?

– DG: Na co dzień mieszkańcy Ostrowa Wielkopolskiego pewnie się nad stanem gospodarki nie zastanawiają. Ale warto przypomnieć, że gwałtowny powojenny rozwój Ostrowa rozpoczął się m.in. od tego, że to burmistrz Stefan Rowiński skutecznie zabiegał o zbudowanie właśnie w Ostrowie Fabryki Wagon. Gospodarka jest nieodłącznym elementem samorządu, wpływa na przychody do budżetu, daje pracę mieszkańcom, pozwala na przyciąganie nowych mieszkańców. Gdy dobrze działa – nikt o niej nie mówi i nie pamięta – gdy szwankuje, psuje się cały system. Siłą Ostrowa Wielkopolskiego są małe i średnie firmy, często rodzinne. Ostrów Wielkopolski musi dać wyraźny sygnał biznesowi, że jest dobrym, a nawet najlepszym miejscem do lokowania inwestycji. Przedsiębiorcom tworzącym nowe miejsca pracy nie należy przeszkadzać, tylko stworzyć czytelne, uczciwe reguły. O samorządzie nie może myśleć w kategoriach 4-letnich, czyli od wyborów do wyborów. Żaden inwestor nie planuje przecież inwestycji tylko na okres kadencji. Dlatego ja mam plan rozwoju Ostrowa na lat co najmniej 10 do 2028 roku.

– Co jeszcze – Pana zdaniem – szwankuje w Ostrowie?

-DG: Przede wszystkim brak współpracy – realnej współpracy – prezydenta z radnymi, ale także z przedstawicielami osiedli, przedsiębiorcami, klubami sportowymi. Na odczepne realizuje się i traktuje problem jakości powietrza, jakim muszą oddychać ostrowianie, szczególnie jesienią i zimą. Wywieszenie plakatów z hasłem „Chcemy oddychać w Ostrowie” nie rozwiązuje żadnego problemu. Chcemy czy nie – oddychamy tym powietrzem. A ja nie chcę umierać na raka płuc, choć statystyki dla naszego regionu jeśli chodzi o umieralność na raka są przerażające. Mimo monitów radnych nie zakupiono stacji pomiarowej, która kompleksowo – na bieżąco – kontrolowałaby stan jakości powietrza. Wysyłane przez urząd smsy z informacją o takim, a nie innym powietrzu – niczego nie zmienią, uczniowie chcą czy nie, muszą iść do szkoły, a ich rodzice do pracy. Dobrą robotę za prezydenta i spółki miejskie wykonały ruchy obywatelskie. Urząd z Panią Prezydent na czele poległ na projekcie, dzięki któremu kilkaset ostrowskich rodzin mogło otrzymać dofinansowanie na poziomie 85%! na działania ekologiczne. To naprawdę jedna większych wpadek samorządowych w ostatnim czasie. W tej materii – jak dzięki zewnętrznym programom – poprawić jakość powietrza w Ostrowie przez ostatnie 4 lata jako miasto przespaliśmy.

Karuzela wpisów