Chcę łączyć, nie dzielić

Chcę łączyć, nie dzielić

– Zarzuca się Panu, że w samorządzie Pan debiutuje. Inni twierdzą, że właśnie potrzeba nam nowych twarzy i przewietrzenia w urzędach.

DG: Z samorządem, gospodarką komunalną jestem związany od wielu lat. Jeżeli chodzi o Ostrów, to reprezentuję obywateli w sporach z jednostkami samorządu, czy spółkami komunalnymi. Poza Ostrowem doradzam spółkom komunalnym, czy samorządom, ale także Skarbowi Państwa. Doświadczenie zawodowe w tej dziedzinie mam spore, ponadto kluczem jest tutaj znajomość prawa z zakresu administracji samorządowej, gospodarczej i komunalnej. Zauważam jednak pewien paradoks. Ostrowianie chcą zmian w samorządzie, chcą, by więcej młodych ludzi, nowych twarzy było w radach, by działało na rzecz rozwoju naszej małej ojczyzny, a jednocześnie przy nowym nazwisku pojawia się pytanie: kto go zna? Nikt nie rodzi się radnym, nikt nie rodzi się prezydentem. Nasze miasto zasługuje na dynamicznego, nowoczesnego prezydenta, który będzie łączył, a nie dzielił. Pierwszy sukces już mam za sobą. Połączyłem ambicje dwóch partii Platformy Obywatelskiej i .Nowoczesnej i jestem ich wspólnym kandydatem.

– Żona namawiała do startu czy raczej zniechęcała?

– DG: Tego, co powiedziała, gdy jej oświadczyłem, że startuję, nie będę cytował (śmiech), bo to niecenzuralne. Zaakceptowała to, wspiera mnie, zawsze możemy na siebie liczyć. Żona Maria jest także przedsiębiorcą, prowadzi firmę, a jest chemikiem i biotechnologiem.

– Powtarza Pan, że zawsze jest pole do kompromisu, że w zgodzie daje się zrobić dużo więcej niż w permanentnym konflikcie.

-DG: Tak, bo konflikty osłabiają. Obserwuję to na sali sądowej, gdzie coraz częściej sprawdzają się tzw. mediacje. Strony muszą usiąść naprzeciw siebie, spojrzeć sobie w oczy, zacząć rozmawiać. Każda ze stron musi trochę ustąpić, bo na tym polega kompromis. Żartuję sobie, że pierwszy samorządowy sukces już za mną – połączyłem dwie partie: PO i Nowoczesną, ale na horyzoncie pojawia się coraz więcej ludzi i środowisk, którzy chcą ze mną współpracować dla dobra Miasta. Myślę, że to początek zmiany klimatu w ostrowskim samorządzie. Warto przyglądać się powiatowi ostrowskiemu, temu, jak starosta Paweł Rajski wspólnie z radnymi pracuje dla dobra powiatu, jak wielkie, ale też odważne inwestycje starostwo realizuje. Ale starosta z radnymi rozmawia, także z tymi z opozycji, konsultuje z nimi swą wizję rozwoju, uwzględnia propozycje radnych. Prezydent Beata Klimek nie rozmawia, nie spotyka się z opozycją, ważnych tematów nie konsultuje także z mieszkańcami, nie przedstawia swej wizji rozwoju miasta, a efekty tego braku współpracy widać i słychać. To trzeba zmienić.

Karuzela wpisów